“Mrówka Wegetarianka” – wiersz

Dreptała mrówka przez leśną gęstwinę
taszcząc na plecach soczystą malinę.
Ciągoty do malin od larwy miewała,
choć reszta mrówek to wyśmiewała.

 

Zjadały mięsko inne pędraczki:
wcinały zmielone na papkę robaczki,
to udko żuczka, skrzydełko muchy,
prawdziwe były z nich łakomczuchy!

 

Diety robaczej mrówka nie chciała,
zdecydowanie owoce wolała,
wegetarianka!” w mrowisku wołali
i co dzień biedulce popalić dawali.

 

Aż wreszcie mrówka się zbuntowała
i w podróż samotną powędrowała.
Skoro w mrowisku być sobą nie mogę,
to trzeba mi zaraz wyruszać w drogę!

 

Choć było warto, to będę szczera:
czasem samotność mrówce doskwiera.
Wtedy z pełniutkim owoców plecakiem
idzie plotkować z sąsiadem ślimakiem.

 

 

 

Obserwując swoje dzieciaki zauważyłam, że największą frajdę sprawiają im wierszyki o zwierzątkach – potwierdzają to również statystyki strony, które mówią, że właśnie te wpisy są przez was najchętniej odwiedzane. Mam nadzieję, że i dzisiejszy wierszyk o mrówce będzie się cieszył równie dużym zainteresowaniem i spodoba się milusińskim.

Polecamy również inne “zwierzakowe” wierszyki:

 

 

“Pan Żaba” – wiersz

Pan Żaba mieszkał nad Stawem Liliowym,
przy samym brzegu miał domek trzcinowy.
Codziennie rano tuż przed śniadaniem
Pan Żaba ostro trenował pływanie
(i wcale nie „żabką”, choć będziesz zdziwiony,
„motylek” to Żaby styl ulubiony).
Drzemał Pan Żaba około południa,
bo wtedy mu upał życie utrudniał,
a kiedy stawało się nieco chłodniej,
w mig wszystkie żaby robiły się głodne.
Ćwiczył Pan Żaba swe zwinne ruchy
skocznie polując na tłuste muchy,
a gdy już był syty, zawsze trzy muszki
dla ukochanej zanosił Ropuszki.
Lubił Pan Żaba swe życie nad stawem,
sam musisz przyznać, że było ciekawe.

 

 

 

Czy dzieciom spodobał się wiersz o żabie? Koniecznie daj mi znać! A jeśli lubicie rymowanki o zwierzętach, powinna się wam spodobać także historia Goryla Stanisława – o tutaj.

 

“Wszystkie Przygody Żabka i Ropucha” Arnold Lobel

 

Leoś to dziecko z gatunku tych, które potrafią usiedzieć na pupie maksymalnie kilka minut. Dla mnie jako matki wielbiącej książki był to fakt o tyle dramatyczny, że przez swoją nadruchliwość ten mały żbik kompletnie nie lubił czytania mu na głos! Jednak kiedy we wrześniu Leo przekroczył próg przedszkola, nastąpił przełom – z dnia na dzień mój syn zaczął głośno domagać się swojego codziennego “bajkowego przydziału” ! Rozpoczęłam więc poszukiwania takich lektur, w których opowiadania będą krótkie i jednocześnie ciekawe, tak by Leoś był w stanie na siedząco i bez gmerania się wysłuchać całej opowieści.

I tak natknęłam się na “Wszystkie Przygody Żabka i Ropucha” autorstwa Arnolda Lobela.

 

 

 

 

Opowieści o Żabku i Ropuchu są znane dzieciom z całego świata już od wielu lat, jednak tym razem Wydawnictwo Literackie postawiło na opublikowanie ich wszystkich razem, w pięknym kolekcjonerskim wydaniu. W książce znajdziemy więc aż 20 niezbyt długich opowiadań o sympatycznych płazach, które okraszone są delikatnymi ilustracjami autora. Tekst w przekładzie Wojciecha Manna został napisany dużymi literami, co sprawia, że książka może być czytana zarówno na głos przez rodzica, jak i świetnie posłużyć jako jedna z pierwszych lektur samodzielnie czytanych przez dziecko.

 

 

 

 

Gdybym miała opisać przygody Żabka i Ropucha jednym słowem, byłoby to słowo “przyjaźń”. Dzieci uczą się od tych małych zwierzątek, że nawet przyjaźń między dwiema istotami o skrajnie różnych charakterach jest możliwa, jeżeli tylko odpowiednio się o nią dba. Żabek jest wesołym optymistą, który celebruje wszystkie chwile swojego życia i cieszy się każdą drobnostką. Ropuch to raczej ponurak, który nie zawsze w siebie wierzy, bywa skryty i wszystkim się zamartwia. Jednak dziwnym trafem te dwie osobowości świetnie się uzupełniają. Kiedy zachodzi taka potrzeba Ropuch sprowadza na ziemię bujającego w obłokach Żabka. Żabek natomiast odwdzięcza mu się poprawiając mu humor i udowadniając, że świat jest piękny.

 

Leoś pokochał Żabka za jego poczucie humoru, a z postawa poważnego Ropucha niesamowicie go bawi. Moje matczyne serducho raduje się jak szalone, gdy po przeczytanym opowiadaniu leonkowe ślepia wpatrują się we mnie prosząc o przeczytanie jeszcze jednego, a potem kolejnego… Nawet Helenka ma ubaw, gdy czytając “Wszystkie Przygody Żabka i Ropucha” tak się wczuwam, że zaczynam kumkać i skrzekotać. I przecież o to chyba właśnie chodzi we wspólnym czytaniu z dziećmi, by wszyscy miło spędzali przy tym czas. Podstawa to dobra zabawa.

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania żabek i ropuch wszystkie

“Wszystkie Przygody Żabka i Ropucha”
Autor: Arnold Lobel
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 260
Oprawa: twarda
ISBN: 9788308064511

 

“Znajdź nas. Woda, łąka i las” Kasia Jacobson, Robert Dzwonkowski

No i stało się – właśnie rozpoczęły się pierwsze prawdziwe ferie zimowe w życiu Leosia. Ledwie łobuziak wrócił z przedszkola, a już starał się pokazać mi na paluszkach, ile dni spędzi w domu. Kiedy wreszcie doszedł do wniosku, że jego osobistych rączek nie starczy, dołożył jeszcze dłonie babci i w końcu się udało – mamy dla siebie całe 16 dni. Nie, żeby to była dla nas jakaś nowość – odkąd jestem mamą, pozostaję z dziećmi w domu i zanim Leo poszedł do przedszkola, mieliśmy dla siebie ponad trzy lata. Jednak i tak odrobinkę denerwuję się tym, czy uda mi się zapewnić synkowi wystarczająco dużo ciekawych zajęć, które zastąpią mu przedszkole. Gdy zaczęłam w głowie sporządzać listę pomysłów, przy okazji przypomniałam sobie o pewnej rewelacyjnej książce, którą dorwałam niedawno na wyprzedaży w bardzo okazyjnej cenie.

 

 

“Znajdź nas! Woda, łąka i las” nie jest książką, którą można zwyczajnie czytać. Tekstu jest w niej jak na lekarstwo, ale zapewniam, że to tylko jedna z wielu jej zalet. Gdybym miała jakoś określić gatunek tej niezwykłej lektury, nazwałabym ją “wyszukiwanką”. Wydawnictwo Jacobsony dedykuje ją dzieciom od 4 roku życia, jednak moim zdaniem i znacznie starsze dzieci zajmie na długie godziny. Ba, z niektórymi wyzwaniami rzuconymi przez autorów i ja – dorosła przecież kobieta – nie mogłam sobie od razu poradzić!

 

 

 

Na książkę “Znajdź nas! Woda, łąka i las” składa się 20 wielkoformatowych, dwustronnych plansz z różnymi przedstawicielami naszej pięknej polskiej przyrody. Pośród wielu niemal identycznych ryb, polnych kwiatów, ptaków, owadów, czy nawet grzybów, należy za każdym razem odszukać tylko jednego (!) przedstawiciela innego gatunku. I o ile szybko poszło mi odnalezienie jednej kawki zwyczajnej kryjącej się wśród srok, to do dziś nie mogę poradzić sobie z wypatrzeniem gałązki dębu bezszypułkowego obok tych szypułkowych. Choć wstyd się przyznać, oczka Leosia są znacznie bystrzejsze od moich i dużo szybciej idzie mu wyłapywanie drobnych różnic i rozwiązywanie zagadek.

 

 

 

Ilustracje przedstawiające wybrane polskie gatunki są zachwycające, bardzo realistyczne i szczegółowe. Już samo oglądanie ich powoduje, że dziecko chce dowiedzieć się więcej. A jako że nauka poprzez zabawę przynosi najlepsze efekty, można od razu wzbogacić zdobywaną wiedzę dzięki umieszczonym pod koniec książki krótkim opisom wszystkich 40 zilustrowanych gatunków.

 

 

Dla mnie jako rodzica szybko nudzącego się dziecka ważne jest to, że książką “Znajdź nas! …” można bawić się na wiele różnych sposobów. Gdy Leosiowi znudziło się ćwiczenie własnej spostrzegawczości podczas poszukiwań, wspólnie próbowaliśmy liczyć motyle. Jeszcze inna propozycja to próba wskazania jak największej ilości różnic, na przykład między sumem a szczupakiem. Jednak nie ważne, który sposób zabawy wy wybierzecie, bo i tak gwarantuję, że będzie to rozrywka najwyższej klasy.

 

“Znajdź nas. Woda, łąka i las”
Autor: Kasia Jacobson, Robert Dzwonkowski
Wydawnictwo: Jacobsony
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 52
Oprawa: twarda
ISBN: 9788394291006

 

Czy wasze dzieci mają swoje ulubione wyszukiwanki? Koniecznie podzielcie się ich tytułami w komentarzach! Zachęcam też do obserwowania heleonkowego profilu na Facebook’u, by być na bieżąco z naszymi nowościami.

 

“Goryl Stanisław” – wiersz

Goryl Stanisław z tego był znany,
że na potęgę zajadał banany.
Jadł je na śniadanie, obiad i kolację,
w soboty bananową odwiedzał restaurację,
a gdy go czasem dręczył ból głowy,
pomagał jedynie tort bananowy.
Brzuch goryla nie mógł tego dłużej znosić
i zaczął burczeniem o litość go prosić:
Zmień Stasiu dietę, grrr, jak najprrrędzej!“.
Z rozpaczy się goryl złapał za serce.
Wizytę umówił u dietetyka,
a tam go ostra spotkała krytyka:
Potrzebne ci w diecie drastyczne zmiany!
Zajadaj wszystko, nie tylko banany!“.

 

goryl wiersz banany

 

Wasze dzieci polubiły sympatycznego goryla? Koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu!

 

Myślę, że spodoba wam się również wiersz “Ślimak“.