“Bzionek” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Tomeczku mój drogi, siostrzyczka jest chora,
przydałaby mi się z czarnego bzu kora,
zaparzę ją siostrze z łyżeczką miodu,
czy przyniósłbyś trochę kory z ogrodu?
Mama syneczka o pomoc prosi,
on zawsze chętnie jej wszystko przynosi.

 

Pod krzew bzu biegnie prędziutko Tomek,
tam bzionek posiada swój mały domek,
on o rodzinę się troszczy w sekrecie,
ale Tomeczek wie o nim przecież.
Bzionku kochany, szukam pomocy,
siostrzyczka czuje się źle od północy!

 

Jeśli mi kory ciut zaczarujesz,
zaraz z pewnością się świetnie poczuje!
Bzionek nie daje się prosić długo,
bo przecież jest wiernym domowym sługą.
Od wieków leczy dziecięcy ból brzuszka,
wystarczy o korę poprosić duszka.

 

 

Bzionek to domowy duszek opiekuńczy w postaci maleńkiego człowieczka, którego zadaniem było strzeżenie rodziny i gospodarstwa przed złymi czarami. Swoje miano sympatyczny stworek zawdzięcza krzewowi czarnego bzu, pod którym podobno zamieszkiwał. Właśnie dlatego czarny bez był dawniej szczególnie chroniony – nie wolno było go dla kaprysu ścinać, ani nawet palić jego fragmentami w piecu. Czarny bez, a konkretnie jego kwiaty, owoce i kora były uznawane za jedne z najskuteczniejszych lekarstw na dolegliwości trawienne i nie tylko. Gorączkujące dzieci zanoszono nieraz pod ten krzew, by bzionek je wyleczył.

 

Jako że zimowo-wiosenny sezon zachorowań ma się świetnie, pomyślałam, że dobrze byłoby przywołać w wierszu duszka opiekuńczego otaczającego szczególną troską dziecięce zdrowie. Gdy Hela i Leo chorują, lubię sobie czasem przypomnieć naturalne metody lecznicze i zamiast sięgać od razu po silne leki, wolę wspomóc trochę organizmy moich pociech na przykład wspomnianym czarnym bzem. Napar z kwiatów lub sok z owoców czarnego bzu to bardzo wszechstronne leki na przeziębienie – obniżają temperaturę, łagodzą kaszel, a dzięki sporej zawartości witamin wzmacniają odporność. Natomiast napar z kory pomaga szczególnie w przypadku bólu brzucha, pobudza pracę jelit i działa oczyszczająco na organizm. Brzmi obiecująco, prawda? A ty masz swoje sprawdzone, naturalne sposoby na walkę z choróbskami? Koniecznie podziel się nimi w komentarzu. Będzie mi też miło, jeśli udostępnisz na Facebook’u wiersz o bzionku – może wieść o pomocnym duszku przyda się jeszcze jakiemuś choruszkowi 🙂

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Maruda”  

“Goryl Stanisław” – wiersz

Goryl Stanisław z tego był znany,
że na potęgę zajadał banany.
Jadł je na śniadanie, obiad i kolację,
w soboty bananową odwiedzał restaurację,
a gdy go czasem dręczył ból głowy,
pomagał jedynie tort bananowy.
Brzuch goryla nie mógł tego dłużej znosić
i zaczął burczeniem o litość go prosić:
Zmień Stasiu dietę, grrr, jak najprrrędzej!“.
Z rozpaczy się goryl złapał za serce.
Wizytę umówił u dietetyka,
a tam go ostra spotkała krytyka:
Potrzebne ci w diecie drastyczne zmiany!
Zajadaj wszystko, nie tylko banany!“.

 

goryl wiersz banany

 

Wasze dzieci polubiły sympatycznego goryla? Koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu!

 

Myślę, że spodoba wam się również wiersz “Ślimak“.