“Trusia” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Kto dawniej próbował skrzywdzić zaskrońca,
czy żmiję cieszącą się ciepłem słońca,
ten rychło doczekać mógł swego końca,
ponieważ istniał gadzi obrońca.

 

Przewrotnie “trusia” wołali na niego,
choć z królikami nic nie miał wspólnego
i strasznie drażniło to trusi ego,
bo wolał uchodzić za straszliwego:

 

wężowe cielsko wielkie jak góra,
pokryta łuskami wężowa skóra,
na pysku stale mina ponura…
Lepiej wystrzegać się tego jaszczura!

 

 

 

 

Potwór, przewrotnie nazywany przez Słowian z dorzecza Raby trusią, rzeczywiście z królikami miał tyle wspólnego, że siedział w swej jamie pod oborą równie cicho, co sympatyczne futrzaki w swoich klatkach. Był to olbrzymi wąż długości kilkunastu metrów, który wynurzał się ze swej kryjówki tylko wtedy, gdy jakiś nieostrożny gospodarz chciał zabić jaszczurkę, zaskrońca, czy napotkaną na swej drodze żmiję. Po cichu wtedy atakował, przez pechowca zauważony jedynie na krótką chwilę przed śmiercią.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Stukacz i Baj”

 

 

“Kocia muzyka”

To ten wieczór – dziś Karola
zrobi pokaz rock n’rolla,
zarapuje hip-hopowo
i zaśpiewa pieśń folkową.
Już widownia zapełniona:
babcia była zaproszona,
mama, tato, no i kotki
(nie zwyczajne, lecz maskotki).

 

Na rozgrzewkę: piękna gama!
Dopinguje córcię mama.
DO RE MI FA SOL LA SI …
A… a… a… aaa… A psik!
Karolinka nagle psika,
kicha, prycha… A muzyka?
Póki coś ją kręci w nosku,
wisi występ jej na włosku.

 

Myśli chwilę Karolinka.
Nagle zmienia się jej minka,
bo dostrzega dziwne znaki
tam, gdzie siedzą jej kociaki!
Choć to dziwne, jeden pluszak
w rytm melodii głową rusza!
Chwila… Czy to kot sąsiada?
Co tu robisz, kocie? Biada!

 

Skąd kichanie? Wiem! Olśnienie!
To na kota uczulenie!
Starczy jeden koci włos,
Karolinka traci głos.
Aby śpiewać bez kłopotów,
musi strzec się żywych kotów,
ale warto – gdy zaczyna,
chwali ją cała rodzina.

 

 

 

“Kocia muzyka” to wiersz napisany specjalnie dla Karolinki – 9-letniej pasjonatki śpiewu i wielbicielki kotów, choć niestety mającej alergię na ich sierść. Mama Karolinki wygrała go w naszym konkursie “Dziecko z pasją”. Raz jeszcze serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że zarówno “Kocia muzyka”, jak i ta prawdziwa będą dostarczać wam mnóstwo radości 🙂

 

Polecam także wierszyk napisany specjalnie dla Jasia – “Psotnik Jasio” 

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

 

“Stukacz i Baj” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Na strych wprowadził się pewien stukacz,
czego, do licha, właściwie szuka?
Małe, kudłate stworzenie złośliwe,
do tego niezwykle jest hałaśliwe…
Nocami tupie, stuka i szura,
wypłoszył z piwnicy już nawet szczura,
wypłoszył myszy, gołębie z dachu,
oj, zna się stukacz na swoim fachu…
I szkoda tylko, że przy tym nocami
dzieciaki straszy tymi hałasami.
Rodzice garściami rwą z głowy włosy,
jak by uciszyć te nocne głosy?
Wołanie o pomoc usłyszał baj,
pomyślał sobie: „no, w to mi graj!”,
cichutko wleciał pod dzieci łóżko
i odtąd co noc im śpiewa na uszko.
W zamian co wieczór cierpliwie czeka
na obiecaną miseczkę mleka.

 

Baj czuwający nad słodkim snem dziecka – rys. Anety Wiśniewskiej

 

P.S. Na koniec ode mnie krótkie wyjaśnienie,
że stukacz to prosto z podań stworzenie,
które zamieszkuje w domach poddasza
i hałasami dzieciaki odstrasza.
Baja także znalazłam w słowiańskich mitach,
a gdyby ktoś mnie o niego zapytał,
to rzekłabym, że z niego gawędziarz,
który tysiące bajek pamięta
i cicho spod łóżka je w nocy nuci,
by dzieci hałas żaden nie zbudził.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Leszy”

 

Wiersz “Stukacz i Baj” spodobał się twoim dzieciom? Koniecznie polub HeLeonki na Facebook’u, by być na bieżąco i nie przegapić naszych nowych rymowanek! 🙂

 

 

“Wyobraźnia” – wiersz

Jest pewne miejsce, gdzie dzieją się dziwy,
zupełnie jest inne, niż świat prawdziwy.
Tu dinozaury jeżdżą tramwajem,
który nie w mieście, a w dżungli staje.
Tutaj do dentysty nawet krokodyle
uprzejmie szczerzą zębiska co chwilę.
Małpy na sankach z górki śmigają,
a zebry na nartach je doganiają!
Śnieg pada nie zimą, lecz podczas upałów,
a przy tym się topi bardzo pomału.
Gdy czas podlać kwiaty, piszczą: „Nie woda!
My chcemy soku! Nie masz? To szkoda!
Jest taka kraina, a gdzie – już ci powiem,
to Świat Wyobraźni, on jest… w twojej głowie!

 

 

 

 

Leo coraz częściej zaskakuje nas opowiadając różne niestworzone historie – o nietoperzach w szafie, mrówkojadzie pod dywanem, trollu zamieszkującym pod jego łóżkiem, czy o niewidzialnym pociągu przejeżdżającym co chwilę przez nasz korytarz. Jego wyobraźnia się rozwija, sprawiając, że niemal codziennie zbieramy szczęki z podłogi. I stąd właśnie wziął się wierszyk nazwany “Wyobraźnia” – bo każde dziecko skrywa w sobie niezbadane krainy, pełne przeróżnych cudów i dziwów. Bardzo chętnie poczytam o tym, co wymyślają wasze dzieciaki. Koniecznie podzielcie się ich fantazjami w komentarzach. Podajcie też wiek pociechy, żebym wiedziała, co może mnie w przyszłości czekać 😉

 

Może spodoba się wam również wierszyk “Skarpetka Henia” ?

 

Lubisz HeLeonkowe rymowanki? Będzie mi miło, jeśli udostępnisz informację o nich na Facebook’u. Zachęcam też do polubienia strony HeLeonki, by być na bieżąco ze wszystkimi nowościami 🙂

“Leszy” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Dawniej bycie silnym drwalem
nie bywało łatwe wcale,
przed robotą drwale drżeli,
czy powrócą – nie wiedzieli.
W każdym lesie mieszkał leszy,
co ratować drzewa spieszył;
gdy go rozeźlili drwale,
zaraz pędził w dzikim szale.
Leszy zwierzętami rządził,
więc gdy któryś drwal zabłądził,
zaraz wilk go atakował
albo dzik nań w mig szarżował.
Jeszcze gorzej miał myśliwy,
nawet całkiem już sędziwy,
gdy polował bez szacunku,
to nie było dlań ratunku.
Gdy ktoś dobrze las traktował,
tego leszy tolerował,
a jak człek się w gąszczu zgubił,
demon wskazać drogę lubił.
Jeśli w las się wybieracie,
lepiej, gdy mnie posłuchacie:
morał taki – nie czyń złego,
a cię minie gniew leszego.

 

 

 

Leszy, znany też jako borowy lub laskowiec, był dawniej opiekuńczym demonem lasów. Z reguły był neutralnie nastawiony do ludzi przemierzających gęstwinę, tolerował nawet zbieraczy grzybów czy jagód. Nie robił krzywdy nikomu, kto (w jego mniemaniu) nie robił krzywdy jego domowi. Duch był szczególnie “cięty” na drwali i myśliwych, którzy bez opamiętania grabili las ze skarbów. Ten, kto bez odpowiedniego szacunku chciał skorzystać z leśnych dobrodziejstw, musiał się liczyć z karą wymierzoną przez leszego – od drobnego psikusa, takiego jak wysypanie grzybów z koszyka, aż do śmiertelnego ataku dzikiego zwierzęcia. Borowy był władcą leśnej zwierzyny – a w razie konieczności sam potrafił zmienić się w wilka czy niedźwiedzia. Przeważnie jednak można go było oglądać w postaci przygarbionego starca z długą siwą brodą, uważnie przemierzającego las.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Rusałki”