“Chochlik” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Ze spiżarni wszystko znika.
Toż to dzieło jest chochlika!
Gospodyni znów go goni,
dzielnie swojej kuchni broni.

 

Choć stwór przypomina kota,
z nim trudniejsza jest robota,
bo potrafi prędko znikać
i z ukrycia figle fikać.

 

Pani zastawia na duszka sidła:
w kuchni zaczyna gotować powidła,
a kiedy tyłem przy piecu stoi
okropny chochlik znów tłucze słoik!

 

I na dodatek wyjada przecier!
Za to prędko – bach! po grzbiecie
gospodyni ścierką goni. „Ejże, biada!
Zmykaj lepiej do sąsiada!

 

Chochlik wykradający zapasy – rys. Anety Wiśniewskiej

 

 

Dla ciekawskich – chochlik to według Słowian stwór podobny do kota, zamieszkujący np. spiżarnie i schowki. Chochliki uwielbiały płatać figle domownikom i podkradać ich zapasy, a rozzłoszczone próbami przegonienia ich z domostw wpadały w niszczycielski szał, robiąc wokół okropny bałagan. Lepiej było nie zadzierać z chochlikiem!

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Bannik”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

“Bannik” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Pewien bannik tuż o świcie
do łazienki przemknął skrycie.
Chce wymoczyć swoje ciało,
więc do środka wkracza śmiało,
Nie dowierza… Jego wanna…
W wannie siedzi jakaś panna!
Ochlapane wszystkie ściany,
wszędzie wokół pełno piany,
na dodatek głośno śpiewa…
No! Bannika krew zalewa!
Krzyczy: “cóż za dziwna to praktyka,
by nachodzić tak bannika!
Bannik złośnik zemsty szuka,
już mu pomysł w głowie stuka,
suknię kradnie, prędko hasa…
Wracaj, panno, na golasa!
Ja tu sprzątam, dbam, pucuję,
na szacunek zasługuję!

 

 

Bannik psocący podczas kąpieli – rys. Anety Wiśniewskiej

 

Dla ciekawskich – bannik, a inaczej łaziebnik był dawniej pozytywnym demonem, który opiekował się łaźniami. Był to malutki karzełek o nieproporcjonalnie wielkiej głowie i potarganych włosach. Dbał o czystość i temperaturę wody, pilnował też ubrań osoby zażywającej kąpieli. W zamian oczekiwał codziennie pozostawienia dla niego w bani choć odrobiny wody, by i on mógł się zrelaksować. Gdy w jakimś domostwie zaniedbywano zwyczaj odwdzięczania się bannikowi, potrafił spłatać nieprzyjemnego figla – powodował poślizgnięcia, chował ubrania i ręczniki, parzył zbyt gorącą wodą, a poważnie rozzłoszczony potrafił nawet utopić.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Piecuch”

Close