“Ubożęta” – wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie”

Dziś już mało kto pamięta,
co to znaczy – ubożęta.
Wielka szkoda, bo czasami
warto dobrze żyć z duszkami.
Mama sprząta i gotuje,
bywa, że jej rąk brakuje
i czasem woła: “kto mi pomoże?”,
a chętnie pomogłoby mamie uboże.
Jak niania dzieci by pilnowało,
czasem w sekrecie coś posprzątało,
a na dodatek w nocy do uszka
rady szeptało, jak dobra wróżka.
Cena za pomoc tego stworzenia
to jedna malutka porcja jedzenia,
wygodne miejsce w kąciku do spania
i odrobina poszanowania.
Koszty niewielkie, lecz trzeba zaznaczyć,
że w tym układzie jest tyci haczyk:
psotliwe z nudów bożątko bywa,
a wtedy różne przedmioty ukrywa.
Kiedy się w domu zdarzają kłótnie,
domowy duszek się wścieka okrutnie
i wtedy również psocić zaczyna,
aż nie przekupi go jakoś rodzina:
ugłaskać go mogą prędko słodkości,
lecz lepiej po prostu bożątka nie złościć.

 

 

Bożątko podkradające okulary – rys. autorstwa Anety Wiśniewskiej
Ubożęta, inaczej zwane bożątkami, to dobre duszki opiekuńcze powstające najprawdopodobniej z dusz przedwcześnie zmarłych dzieci lub przodków rodziny. Dawniej wierzono, że niemal każde domostwo zamieszkują ubożęta, chroniąc je przed złymi duchami w zamian za miseczkę resztek jedzenia lub spodeczek mleka. Uważano, że te niewidzialne stworzenia pomagają czasem dobrej gospodyni w porządkach, a nawet dbają o to, by bawiące się dzieci nie zrobiły sobie krzywdy. Część opowieści o bożątkach przedstawia je jako łagodne i nieszkodliwe, natomiast w innych można znaleźć informacje o ich kapryśnej naturze – nie lubiły kłótni, pijaństwa i … zwyczajnej nudy. Zdarzało się wtedy, że płatały domownikom różne figle, takie jak chowanie drobnych przedmiotów czy rozrzucanie ubrań. Można było je obłaskawić słodyczami, lub… nastraszyć, stawiając w kącie kukłę srogiej baby wymachującej groźnie ścierką.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Ćmuch”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

 

“Ćmuch” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Młody Józek przy sobocie
ani myśli o robocie.
Kiedy matka pierze, zmywa,
on nad stawem wypoczywa.
Nagle w wodzie blisko Józka
coś do wody głośno pluska.
Może żaba? Nie, krokodyl!
O, już łeb wystawia z wody.
Co za stwór, a fe! Szkarada!
Biada ci, Józeczku, biada!
Chłopak wdech głęboki bierze,
patrzy, myśli… “No, nie wierzę!
Mogłem się spodziewać ducha,
ale nigdy w życiu… ćmucha!”
Matka Józka od małego
straszy stworem na całego:
“Kto choć raz zobaczył ćmucha,
ten uchodzi za leniucha!”
Teraz, gdy go w wodzie widzi,
Józek się potwornie wstydzi.
Nie chcąc mówić nic nikomu,
chłopak wieje w mig do domu.

 

 

Ci, którzy na własne oczy nigdy nie widzieli ćmucha, powinni się cieszyć. Ten wodny demon pokazywał się tylko tym, których uznał za leni i obiboków. Ćmuch właściwie nie był groźny – nikomu nie robił krzywdy, lubił jedynie porządnie nastraszyć. Do dziś zachowało się mało opisów stwora (bo też mało kto przyznawał się do spotkania z nim), ale wiadomo, że przypominał kucającą ropuchę z małym, podkręconym ku górze ogonkiem. Słowianie prawdopodobnie  obecnością ćmucha tłumaczyli sobie wszelkie dziwne hałasy dobiegające z wody – pluski i chlupanie, a także nagłe zawirowania widoczne na powierzchni jeziora.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Julki”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

“Julki” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

We wzgórzu za laskiem mieszkają julki,
śmieszne, okrągłe jak śnieżne kulki.
Maleńkie karzełki, co spokój kochają,
a gdy nikt nie patrzy – wciąż się wygłupiają,
wesoło bawią się całe godziny,
skaczą i stroją komiczne miny.
Lecz gdy ktoś julki podglądać próbuje,
prędziutko srogo się rozczaruje,
bo gdy intruza spostrzegą pod wzgórzem,
szybko chowają się w ziemnej dziurze.
Pełne przysmaków są jamy julkowe,
gromadzą zapasy na czasy zimowe,
stworki te bowiem jeść uwielbiają,
wszystkiego po troszkę w spiżarni mają.
Czasem, gdy siądę sobie w ogrodzie
i nagle przypomnę sobie o głodzie
w zamian za spokój przyjazny karzełek
przynosi mi garstkę jagód perełek.

 

 

W czasach Słowian wierzono, że julki to przyjazne karzełki, które zamieszkiwały jamy wydrążone w pagórkach lub kurhanach. Te istotki nie lubiły się pokazywać, ani wchodzić w kontakt z ludźmi, dlatego mieszkańcy okolicznych wsi zostawiali je w spokoju. W zamian za omijanie zamieszkanych pagórków ludzie mogli liczyć na pomoc julków w czasach głodu – stworki zawsze miały w swych jamach ogromne zapasy jedzenia, którymi chętnie się dzieliły.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Bzionek”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

“Chochlik” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Ze spiżarni wszystko znika.
Toż to dzieło jest chochlika!
Gospodyni znów go goni,
dzielnie swojej kuchni broni.

 

Choć stwór przypomina kota,
z nim trudniejsza jest robota,
bo potrafi prędko znikać
i z ukrycia figle fikać.

 

Pani zastawia na duszka sidła:
w kuchni zaczyna gotować powidła,
a kiedy tyłem przy piecu stoi
okropny chochlik znów tłucze słoik!

 

I na dodatek wyjada przecier!
Za to prędko – bach! po grzbiecie
gospodyni ścierką goni. „Ejże, biada!
Zmykaj lepiej do sąsiada!

 

Chochlik wykradający zapasy – rys. Anety Wiśniewskiej

 

 

Dla ciekawskich – chochlik to według Słowian stwór podobny do kota, zamieszkujący np. spiżarnie i schowki. Chochliki uwielbiały płatać figle domownikom i podkradać ich zapasy, a rozzłoszczone próbami przegonienia ich z domostw wpadały w niszczycielski szał, robiąc wokół okropny bałagan. Lepiej było nie zadzierać z chochlikiem!

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Bannik”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

“Bannik” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Pewien bannik tuż o świcie
do łazienki przemknął skrycie.
Chce wymoczyć swoje ciało,
więc do środka wkracza śmiało,
Nie dowierza… Jego wanna…
W wannie siedzi jakaś panna!
Ochlapane wszystkie ściany,
wszędzie wokół pełno piany,
na dodatek głośno śpiewa…
No! Bannika krew zalewa!
Krzyczy: “cóż za dziwna to praktyka,
by nachodzić tak bannika!
Bannik złośnik zemsty szuka,
już mu pomysł w głowie stuka,
suknię kradnie, prędko hasa…
Wracaj, panno, na golasa!
Ja tu sprzątam, dbam, pucuję,
na szacunek zasługuję!

 

 

Bannik psocący podczas kąpieli – rys. Anety Wiśniewskiej

 

Dla ciekawskich – bannik, a inaczej łaziebnik był dawniej pozytywnym demonem, który opiekował się łaźniami. Był to malutki karzełek o nieproporcjonalnie wielkiej głowie i potarganych włosach. Dbał o czystość i temperaturę wody, pilnował też ubrań osoby zażywającej kąpieli. W zamian oczekiwał codziennie pozostawienia dla niego w bani choć odrobiny wody, by i on mógł się zrelaksować. Gdy w jakimś domostwie zaniedbywano zwyczaj odwdzięczania się bannikowi, potrafił spłatać nieprzyjemnego figla – powodował poślizgnięcia, chował ubrania i ręczniki, parzył zbyt gorącą wodą, a poważnie rozzłoszczony potrafił nawet utopić.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Piecuch”