“Małgosia i Łosie” – wiersz

Małgosia chęć na jagody miała,
więc się do lasu po nie wybrała.
Spacerowała pomiędzy drzewami
słodkimi racząc się owocami.

 

Tak długo w gęstwinie Gosia kluczyła,
że przez przypadek drogę zgubiła.
Przysiadła przy dróżce i zapłakała,
bo strasznie się wtedy o siebie bała.

 

Nagle idące ścieżyną dwa łosie
spostrzegły płaczącą pod drzewem Małgosię
i prędko o powód jej troski spytały
(choć łoś to z natury zwierzak nieśmiały).

 

Małgosia za głowę chwyciła się w szoku.
Czyżby mnie oczy myliły o zmroku?
Czy to już zwidy, czy prawda szczera,
że mam dziś łosia za bohatera?

 

Masz dzisiaj Gosiu niezłego farta,
bo właśnie trwa łosi pomocna warta,
a nikt tak z całej leśnej zwierzyny
nie zna – jak łosie – każdej ścieżyny.

 

Łosie dziewczynę o adres spytały,
a co ciekawe, faktycznie go znały.
Na plecy wskakuj i złap za łopaty,
już zaraz będziesz u mamy i taty!

 

Jazda na łosiu – co za przygoda!
Lecz trudno tu użyć też słowa “wygoda”,
bo choć łoś w wodzie doskonale brodzi,
to za to bardzo niezgrabnie chodzi.

 

Małgosia wróciła ciut obolała,
lecz za to zupełnie zdrowa i cała,
w podzięce łosie cmoknęła w czoło
i pomachała do nich wesoło.

 

Kiedy dzień później się obudziła,
nie była pewna, czy tylko nie śniła,
lecz ślady kopyt znalazła duże,
gdy tylko wyszła na swoje podwórze.

 

 

 

 

Wiersz o łosiu powstał już jakiś czas temu, specjalnie dla Leosia, który okresowo przechodzi etapy fascynacji różnymi gatunkami zwierząt. Gdy pewnego razu uparł się na łosie, nie pozostało mi nic innego jak wykombinować prędko jakąś wesołą rymowankę. Teraz uznałam, że przyszedł idealny czas na podzielenie się “Małgosią i łosiami” z innymi – w wakacje częściej niż zwykle wybieramy się na spacery po lasach i każdemu dziecku przyda się przestroga, by zbytnio nie oddalać się na własną rękę od rodziców – wszak nie za każdym krzakiem czeka na nas bohaterski łoś, który odstawi nas bezpiecznie do domu 😉

 

Twoje dziecko lubi wierszyki o zwierzątkach? Jeśli spodobał się wam wiersz o łosiu, koniecznie przeczytajcie wspólnie także “Pana Żabę” ! 🙂

“Wielka Księga Robali” Yuval Zommer

 

Wielka Księga Robali” to dla mnie lektura wielka nie tylko z nazwy. Pomijając fakt, że jest na prawdę konkretnych gabarytów, to na swoje miano zasługuje z zupełnie innego powodu. To właśnie dzięki tej książce mój trzęsący się na widok maleńkiego komara Leoś w końcu przestał bać się owadów! Ba, on nawet zapałał do nich miłością! Jest jeszcze inny powód, dla którego przypominam o robalach właśnie teraz, w środku zimy – już niedługo (bo w marcu) ma się ukazać ich młodsza siostra – “Wielka Księga Ssaków”. Wspólnie z Leosiem już zacieramy ręce i z niecierpliwością przebieramy nogami.

 

Yuval Zommer popełnił kawał na prawdę dobrej roboty. Jego “Wielka Księga Robali” dosłownie wciąga czytelnika w świat maleńkich stworzeń, które, jak się okazuje, żyją wszędzie wokół nas, nawet jeśli na co dzień ich nie zauważamy. Książkę rozpoczyna garść ciekawych faktów o “robalach” i kilka podpowiedzi odnośnie obserwowania ich, oraz piękne rodowe drzewo, dzielące te tycie zwierzątka na kilka podstawowych “gałęzi”. Do śledzenia losów owadów czy ślimaków dodatkowo zachęcają specjalne zadania, takie jak poszukiwanie na ilustracjach zakamuflowanych robali, liczenie much i wiele innych.

 

 

“Wielka Księga Robali” została podzielona na części, w których dziecko poznaje ciekawostki na temat biedronek, pszczół, ślimaków, chrząszczy, motyli, pająków i wielu, wielu innych stworzeń. Wszystkie rozdziały są przepełnione cudnymi ilustracjami, od których nie idzie oderwać oczu. Nawet ktoś taki jak ja, kto trzęsie portkami na widok zwykłego pasikonika z fascynacją będzie przeglądał kolejne strony. Dodatkowego smaku dodaje książce humor autora, który doprawił treść wieloma zabawnymi komentarzami i śmiesznymi obrazkami.

 

 

 

Daję słowo honoru, że “Wielka Księga Robali” przetrwa nawet wielokrotne przeglądanie umazianymi od piachu łapkami na łonie samej matki natury. Zabranie jej na wiosenną przechadzkę może być znakomitym pomysłem – można jednocześnie wynajdywać w trawie coraz to nowsze paskudy i od razu szukać o nich informacji w atlasie. Jestem przekonana, że każdy kilkulatek będzie zachwycony taką formą spędzania wolnego czasu, a dodatkowym bonusem będzie zdobyta w ten sposób wiedza.

 

 

Powiedzmy sobie szczerze, że nie każda matka musi pałać ogromem miłości do robaków. Jeśli nie znosisz ich tak bardzo, że za żadne skarby świata nie zdobędziesz się na wspólne wygrzebywanie ich z dzieckiem, to na spacer z “Wielką Księgą Robali” zawsze możesz posłać tatusia. Zakup książki będzie więc podwójną inwestycją – w wiedzę pociechy i… w twój dodatkowy czas tylko dla siebie! Chyba nie muszę cię dłużej przekonywać?

 

Znalezione obrazy dla zapytania wielka księga robali c
“Wielka Księga Robali”
Autor: Yuval Zommer
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
ISBN: 9788328043664

 

Macie “Wielką Księgę Robali” w swojej biblioteczce? W komentarzu koniecznie dajcie znać, co o niej myślicie!

“Ślimak” – wiersz

Leoś wyszedł na spacerek,
wziął ze sobą swój rowerek,
pędził poprzez polne dróżki,
aż zmęczyły mu się nóżki.
Chciał odpocząć na trawniku,
a tam stworzeń jest bez liku!
Tu motylek, tu biedronka,
tutaj drepcze mała stonka,
tutaj piękna gąsienica!
Mały Leoś się zachwyca,
patrzy, nagle obok jego nóżki
ślimak pokazuje różki!
Pełznie po zielonej trawie,
już do celu dotarł prawie,
już do listka się dopada
i ze smakiem go zajada.
Leoś myśli: “ta muszelka,
jest naprawdę strasznie wielka!
Silny ślimak – jasna sprawa!
Dziś należą mu się brawa!
Ślimak (choć ktoś może być zdziwiony)
to mój zwierzak ulubiony!”

 

Ślimak wiersz dla dzieci

 

 

A jakie są ulubione zwierzaki waszych dzieci? Lubią robale, czy raczej puszyste stworzonka? Dajcie znać!

 

Może spodoba się wam również wiersz o innym zwierzaku, tym razem gorylu? “Goryl Stanisław

Close