“Czarownica Klara” – wiersz

Czarownica Klara wielki problem miała,
bo choć świetnie gotowała
wnusia jeść nie chciała.

 

Czary mary!
Dwa kalmary,
kurza stopa,
włos cyklopa,
rybia łuska,
skrzata bluzka
i na koniec garb wielbłąda!
Niech się dzieje, co zażądam!

 

Czarownica Klara czary wymyślała
i choć świetnie je rzucała,
wnusia wciąż nic nie zjadała.

 

Czary mary!
Kogut stary,
zapach burzy,
płatek róży,
krasnoluda okulary
i skarpety nie do pary.
Na to wszystko pół piernika,
niech z talerza wszystko znika!

 

Gdy się Klara zamartwiała,
wnusia z zaklęć się zaśmiała,
a gdy babcia nie patrzyła – z kotła wyjadała.

 

 

 

A twoje dzieci to niejadki, czy raczej – podobnie jak Leośko i Hela – straszliwe żarłoki? U nas w domu bywają takie dni, że razem z tatą łobuziaków stajemy na głowie, by odegnać tę parkę od lodówki… 😉

 

Wiersz o czarownicy Klarze spodobał się twoim dzieciom? Zachęcam również do przeczytania wierszyka o smutnym księżycu!

“Julki” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

We wzgórzu za laskiem mieszkają julki,
śmieszne, okrągłe jak śnieżne kulki.
Maleńkie karzełki, co spokój kochają,
a gdy nikt nie patrzy – wciąż się wygłupiają,
wesoło bawią się całe godziny,
skaczą i stroją komiczne miny.
Lecz gdy ktoś julki podglądać próbuje,
prędziutko srogo się rozczaruje,
bo gdy intruza spostrzegą pod wzgórzem,
szybko chowają się w ziemnej dziurze.
Pełne przysmaków są jamy julkowe,
gromadzą zapasy na czasy zimowe,
stworki te bowiem jeść uwielbiają,
wszystkiego po troszkę w spiżarni mają.
Czasem, gdy siądę sobie w ogrodzie
i nagle przypomnę sobie o głodzie
w zamian za spokój przyjazny karzełek
przynosi mi garstkę jagód perełek.

 

 

W czasach Słowian wierzono, że julki to przyjazne karzełki, które zamieszkiwały jamy wydrążone w pagórkach lub kurhanach. Te istotki nie lubiły się pokazywać, ani wchodzić w kontakt z ludźmi, dlatego mieszkańcy okolicznych wsi zostawiali je w spokoju. W zamian za omijanie zamieszkanych pagórków ludzie mogli liczyć na pomoc julków w czasach głodu – stworki zawsze miały w swych jamach ogromne zapasy jedzenia, którymi chętnie się dzieliły.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Bzionek”

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

“Mrówka Wegetarianka” – wiersz

Dreptała mrówka przez leśną gęstwinę
taszcząc na plecach soczystą malinę.
Ciągoty do malin od larwy miewała,
choć reszta mrówek to wyśmiewała.

 

Zjadały mięsko inne pędraczki:
wcinały zmielone na papkę robaczki,
to udko żuczka, skrzydełko muchy,
prawdziwe były z nich łakomczuchy!

 

Diety robaczej mrówka nie chciała,
zdecydowanie owoce wolała,
wegetarianka!” w mrowisku wołali
i co dzień biedulce popalić dawali.

 

Aż wreszcie mrówka się zbuntowała
i w podróż samotną powędrowała.
Skoro w mrowisku być sobą nie mogę,
to trzeba mi zaraz wyruszać w drogę!

 

Choć było warto, to będę szczera:
czasem samotność mrówce doskwiera.
Wtedy z pełniutkim owoców plecakiem
idzie plotkować z sąsiadem ślimakiem.

 

 

 

Obserwując swoje dzieciaki zauważyłam, że największą frajdę sprawiają im wierszyki o zwierzątkach – potwierdzają to również statystyki strony, które mówią, że właśnie te wpisy są przez was najchętniej odwiedzane. Mam nadzieję, że i dzisiejszy wierszyk o mrówce będzie się cieszył równie dużym zainteresowaniem i spodoba się milusińskim.

Polecamy również inne “zwierzakowe” wierszyki:

 

 

“Goryl Stanisław” – wiersz

Goryl Stanisław z tego był znany,
że na potęgę zajadał banany.
Jadł je na śniadanie, obiad i kolację,
w soboty bananową odwiedzał restaurację,
a gdy go czasem dręczył ból głowy,
pomagał jedynie tort bananowy.
Brzuch goryla nie mógł tego dłużej znosić
i zaczął burczeniem o litość go prosić:
Zmień Stasiu dietę, grrr, jak najprrrędzej!“.
Z rozpaczy się goryl złapał za serce.
Wizytę umówił u dietetyka,
a tam go ostra spotkała krytyka:
Potrzebne ci w diecie drastyczne zmiany!
Zajadaj wszystko, nie tylko banany!“.

 

goryl wiersz banany

 

Wasze dzieci polubiły sympatycznego goryla? Koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu!

 

Myślę, że spodoba wam się również wiersz “Ślimak“.

“Igor i jabłuszka” – bajka usypianka

Pewnego słonecznego popołudnia Igor odpoczywał w sadzie za swym domem, w cieniu największej i najbardziej rozłożystej jabłoni. Był sam środek lata i wszystkim bardzo doskwierał upał. W taką pogodę nikomu nie chce się nawet kiwnąć palcem, a zjedzenie ciepłego obiadu wydaje się najtrudniejszym zadaniem na świecie. Właśnie dlatego chłopiec stanowczo odmówił jedzenia, kiedy mama wołała go na posiłek kilka godzin wcześniej. Jednak teraz, gdy wieczór zaczął zbliżać się wielkimi krokami, a upał nieco zelżał, Igorowi zaczęło burczeć w brzuchu.

słońce upał chłopiec opowiadanie bajka usypianka

 

Głodny chłopiec zobaczył tuż nad swoją głową dorodne jabłko. Pomyślał, że zjedzenie go to doskonały pomysł, jednak by je zerwać, musiał wspiąć się na wysoką jabłonkę po kilku dużych gałęziach. Nie namyślając się długo Igor zaczął wchodzić na drzewo – gałąź za gałęzią mozolnie piął się w górę. Po kilku minutach dotarł do upatrzonego owocu. Gdy już chciał zerwać jabłko, w ostatniej chwili spostrzegł wygryzioną w nim dziurkę, z której wystawał tłuściutki robak. Igor nie chciał zjadać nadgryzionego jabłuszka, dlatego rozczarowany rozpoczął wędrówkę na ziemię. Gałąź za gałęzią chłopiec schodził coraz niżej, aż w końcu był na tyle nisko, by móc bezpiecznie zeskoczyć na zieloną trawę.

 

Burczenie w brzuchu chłopczyka stawało się coraz głośniejsze i bardziej natarczywe. Igor postanowił więc poszukać idealnego jabłka na innej jabłoni. W końcu upatrzył sobie wyglądającą całkiem obiecująco zieloną papierówkę na pobliskim drzewku. Podszedł do niego i znów zaczął się wspinać. Tym razem jabłonka była niewysoka, wystarczyło więc pokonać pierwszą gałąź, chwycić się drugiej, jedną nogą stąpnąć na trzecią i już – Igor miał zielony owoc w zasięgu ręki. Gdy wreszcie trzymał go w dłoni okazało się, że jedna połówka jabłka jest brązowa i jakby zepsuta. Chłopiec posmutniał, skoczył w dół i zaczął szybkim krokiem zmierzać do domu. Skoro nie udało mu się zjeść jabłka, chciał zagłuszyć burczący brzuch choćby kawałkiem chleba z masłem.

 

 

jabłko chłopiec bajka usypianka opowiadanie

 

Kiedy Igor już prawie dotarł do domu, jego wzrok przykuła ostatnia jabłoń. Chociaż gałęzie miała rzadkie, a liście małe i mizerne, to na samym jej czubku rosło idealne jabłuszko – czerwone, okrąglutkie jak balonik i bez najmniejszej nawet skazy. Chociaż Igor był już nieco zmęczony, to nie potrafił sobie odmówić takiego przysmaku. Tym razem wspinaczka szła mu wolniej. Pierwsza gałąź, druga gałąź. Na trzeciej chłopiec chwilkę odpoczął. Czwarta gałąź, piąta… W końcu dotarł do celu. Był tak wygłodniały, że zaczął chrupać jabłko jeszcze na drzewie, siedząc wygodnie na gałęzi. Owoc rzeczywiście był idealny – słodki i soczysty. Gdy został po nim już tylko ogryzek, zadowolony Igor zszedł z jabłoni i przysiadł na trawie. Chodzenie po drzewach kompletnie go wyczerpało i padał z nóg, a jego powieki zrobiły się ciężkie i jakby klejące. Oparty o pień drzewa chłopiec nawet nie zauważył, kiedy zasnął. Można się tylko domyślać, że śnił o smacznych jabłuszkach z przydomowego sadu, bo lekko uśmiechał się przez sen i cichutko pochrapywał.

 

 

jabłko chłopiec opowiadanie bajka usypianka

 

P.S. Tutaj znajdziesz poradnik, jak skutecznie używać heleonkowych usypianek.
Close