“Jaroszek” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

“Dobrze widzę? Proszę, proszę!
To naprawdę jest jaroszek?!”
Gość rozpływa się w zachwycie,
bo z jaroszkiem – to jest życie!

 

Choć jest mały jak wiewiórka,
obcych goni precz z podwórka,
a gdy tylko szmer usłyszy,
skrzętnie łowi wszystkie myszy.

 

Dzieci wprost go uwielbiają,
a co ważne, on tą zgrają
opiekuje się jak niania,
od poranka, aż do spania.

 

Stwór, gdy tylko dość ma mleka,
nigdy z domu nie ucieka,
ale zdobyć go – to wyczyn!
Ciężko upiąć go do smyczy!

 

Jaroszek - ilustracja Anety Wiśniewskiej
Jaroszek opiekujący się dziewczynką – rys. Anety Wiśniewskiej

 

Dla ciekawskich – jaroszek to słowiański demon polny wyglądający jak zając, który w “naturalnych warunkach” hasał sobie wśród traw, kwiatów czy zbóż. Napotkany w takich okolicznościach bywał groźny – wędrowców wabił za sobą w kierunku mokradeł, np. udając rannego zwierzaka. Nie muszę chyba dodawać, że większość nieszczęśników z owych mokradeł nie wracało. Ale jeśli już komuś udało się dogonić i złapać jaroszka, w magiczny sposób zmieniał się nie do poznania – zamieszkiwał wtedy w domostwie śmiałka i stawał się jego duszkiem opiekuńczym – chronił przed intruzami, wyłapywał szkodniki, opiekował się dziećmi. Można się domyślać, że dzieciaki go uwielbiały – w końcu kto nie chciałby mieć niani pod postacią uroczego puchatego zajączka?

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Licho”