Skąd się wzięła seria “Stworzenia Słowiańskie” ?

Fantazję mamy we krwi

 

Każdy, kto widział mojego synka twierdzi, że Leo to wykapany tata. I chociaż z wyglądu rzeczywiście bardziej przypomina swojego ojca, to po mnie gagatek odziedziczył charakter (niełatwy, trzeba przyznać). Pomijając cechy takie jak ośli upór czy język ostry jak topór Wikinga, Leo podobnie jak ja uwielbia historie o fantastycznych stworzeniach. Im dziwniejsze stwory – tym lepiej. Moja miłość do fantastyki rozpoczęła się, gdy jako 8-latka przeczytałam pierwsze tomy Harry’ego Pottera. I pal licho czarodziejów – mnie najbardziej pociągały wszystkie te magiczne zwierzęta poukrywane na kartach powieści: gryfy, chochliki, trójgłowe psy… Z czasem zaczęłam odkrywać, że większość “potterowych” stworzeń została zaczerpnięta z przeróżnych mitologii z całego świata i moje zainteresowanie zaczęło skupiać się na nich. I tak poprzez mitologię grecką, a potem nordycką dotarłam wreszcie po latach do naszej rodzimej – słowiańskiej. Do dziś w głowie mi się nie mieści, jaka jest barwna i różnorodna – przy nas nawet grecy z tymi swoimi pegazami i meduzami mogą się głęboko schować. Słowianie wierzyli w setki najróżniejszych magicznych stworzeń – demonów, karzełków, duszków i potworów…

 

Bestiariusz Słowiański

 

W zeszłym roku na urodziny mąż podarował mi dwie książki, o których od dawna marzyłam – obie części ilustrowanego Bestiariusza Słowiańskiego Pawła Zycha i Witolda Vargasa. Z każdą kolejną oglądaną stroną byłam coraz bardziej oczarowana – panowie tworząc Bestiariusz wykonali kawał niesamowicie dobrej roboty. Z rozsypanych strzępków informacji stworzyli bogaty zbiór wiedzy o setkach stworzeń, które niemal uległy zapomnieniu. Co więcej – podjęli się próby zilustrowania ich, co wyszło im znakomicie.

 

 

Pewnego dnia przyłapałam Leosia z Bestiariuszem w rączkach. Oczywiście nie czytał go, bo czytać jeszcze nie potrafi, ale z rozdziawioną buzią oglądał ilustracje. I jak to kilkulatek – już po chwili zaczął zadawać pytania. Dziesiątki pytań typu “a co to?”, “skąd to się wzięło?, “a było groźne?”, “gdzie mieszkało?”. Problem w tym, że nie mogłam w odpowiedzi przeczytać słowo w słowo opisów z książki, bo… według mnie są one nieco zbyt brutalne, jak dla przeciętnego przedszkolaka. Jako matka uważam, że informacje typu “rusałka powstaje z duszy tragicznie zmarłej przed ślubem panny”, a “gnieciuch to demon duszący we śnie pijaków” nie są kilkulatkowi do niczego potrzebne. I tak w mojej głowie pojawił się pewien pomysł…

 

 

 

Seria wierszy “Stworzenia Słowiańskie”

 

Chcąc zaspokoić ciekawość Leosia zaczęłam pisać wiersze o stworach, które go interesowały. Uznałam, że taka forma odpowiedzi będzie dla niego atrakcyjna i jednocześnie pozwoli mi okroić nieco zbyt brutalne treści. Pomysł bardzo przypadł synkowi do gustu, a ja cieszę się, że w ten sposób rozbudziłam w nim ciekawość rodzimej historii i wierzeń – kto, jak nie rodzice, powinien zadbać o to, by tak wartościowe treści nie zostały zapomniane? Widząc, ile radości Leo czerpie z poznawania słowiańskich stworzeń postanowiłam podzielić się swoimi wierszami także z innymi rodzicami i ich dziećmi – by jak najwięcej osób miało okazję poznać choć część historii i wiary swoich bardzo dawnych przodków. I tak powstał mój projekt “Stworzenia Słowiańskie”. Żałuję jedynie, że nie mam zdolności artystycznych, ponieważ brakuje mi atrakcyjnych ilustracji do moich utworów. Jednak kto wie, może z czasem znajdę innego pasjonata słowiańskiej mitologii, który chciałby stworzyć coś specjalnie dla dzieci. (Edit – do części utworów ilustracje zaczęła tworzyć dla mnie Aneta Wiśniewska – dziękuję!)

 

Do tej pory w serii ukazały się wiersze:

 

Powstały również uzupełniające serię opowiadania:

 

Po więcej ciekawych informacji o słowiańskich stworach odsyłam was na oficjalną stronę autorów Bestiariusza Słowiańskiego – LEGENDARZ, a także na ich facebook’owy profil.

 

Swój własny egzemplarz Bestiariusza oraz inną ciekawą książkę “Mitologia Słowiańska” możecie zakupić na stronie wydawnictwa BOSZ.

Close