“Czarownica Klara” – wiersz

Czarownica Klara wielki problem miała,
bo choć świetnie gotowała
wnusia jeść nie chciała.

 

Czary mary!
Dwa kalmary,
kurza stopa,
włos cyklopa,
rybia łuska,
skrzata bluzka
i na koniec garb wielbłąda!
Niech się dzieje, co zażądam!

 

Czarownica Klara czary wymyślała
i choć świetnie je rzucała,
wnusia wciąż nic nie zjadała.

 

Czary mary!
Kogut stary,
zapach burzy,
płatek róży,
krasnoluda okulary
i skarpety nie do pary.
Na to wszystko pół piernika,
niech z talerza wszystko znika!

 

Gdy się Klara zamartwiała,
wnusia z zaklęć się zaśmiała,
a gdy babcia nie patrzyła – z kotła wyjadała.

 

 

 

A twoje dzieci to niejadki, czy raczej – podobnie jak Leośko i Hela – straszliwe żarłoki? U nas w domu bywają takie dni, że razem z tatą łobuziaków stajemy na głowie, by odegnać tę parkę od lodówki… 😉

 

Wiersz o czarownicy Klarze spodobał się twoim dzieciom? Zachęcam również do przeczytania wierszyka o smutnym księżycu!

“Smutny Księżyc” – wiersz

Księżyc ma oczy! Sama widziałam,
gdy przez lunetę dziś spoglądałam.
I smutną minę… Czy to dlatego,
że przezywają go od łysego?
A mnie każdej nocy błyszcząc zachwyca
i strasznie żal mi biednego Księżyca.
Ma przecież drugą, ciemną połowę,
więc może skrywa kudłatą głowę?
Gdybym się mogła wspinać po niebie,
to w jedną rączkę wzięłabym grzebień,
czarniutkie włosy chętnie czesała,
a później w warkocz je układała.
Wplotłabym w niego gwiazdki błyszczące,
aż Księżyc zaświeciłby tak jak słońce.
Poczułby dumę i tak wystrojony
byłby na prawdę uszczęśliwiony.

 

 

 

 

Dziś wypada pełnia, uznałam więc, że to idealna pora, by opublikować właśnie wiersz o księżycu. Hela już od dwóch nocy bardzo kiepsko śpi, a mama –  tzn. ja – wygląda jak zombie. Czas na punkt punkt kulminacyjny… Strach się bać, co znów będzie się działo wieczorem. Czułam w kościach, że nadanie dziecku imienia znaczącego “blask księżyca” to zły pomysł, ale zwyciężyła moja chorobliwa  słabość do naszego pięknego satelity i mam za swoje. Zachciało się mieć babie córkę piękną, delikatną i eteryczną jak księżycowy promyczek, więc teraz cierp ciało, no, ten…

 

Jeśli wiersz o księżycu ci się podoba, będzie mi miło, jeśli udostępnisz informację o nim na facebook’u. Zachęcam też do polubienia strony HeLeonki, by być na bieżąco ze wszystkimi nowościami. Jeśli twoje dziecko również jest tak podatne na wpływ księżyca, koniecznie daj znać – może masz jakiś skuteczny sposób, by przetrwać te kilka nocy i nie zwariować?

 

Polecam również wiersz “Kura i nowa fryzura”

“Kocia muzyka”

To ten wieczór – dziś Karola
zrobi pokaz rock n’rolla,
zarapuje hip-hopowo
i zaśpiewa pieśń folkową.
Już widownia zapełniona:
babcia była zaproszona,
mama, tato, no i kotki
(nie zwyczajne, lecz maskotki).

 

Na rozgrzewkę: piękna gama!
Dopinguje córcię mama.
DO RE MI FA SOL LA SI …
A… a… a… aaa… A psik!
Karolinka nagle psika,
kicha, prycha… A muzyka?
Póki coś ją kręci w nosku,
wisi występ jej na włosku.

 

Myśli chwilę Karolinka.
Nagle zmienia się jej minka,
bo dostrzega dziwne znaki
tam, gdzie siedzą jej kociaki!
Choć to dziwne, jeden pluszak
w rytm melodii głową rusza!
Chwila… Czy to kot sąsiada?
Co tu robisz, kocie? Biada!

 

Skąd kichanie? Wiem! Olśnienie!
To na kota uczulenie!
Starczy jeden koci włos,
Karolinka traci głos.
Aby śpiewać bez kłopotów,
musi strzec się żywych kotów,
ale warto – gdy zaczyna,
chwali ją cała rodzina.

 

 

 

“Kocia muzyka” to wiersz napisany specjalnie dla Karolinki – 9-letniej pasjonatki śpiewu i wielbicielki kotów, choć niestety mającej alergię na ich sierść. Mama Karolinki wygrała go w naszym konkursie “Dziecko z pasją”. Raz jeszcze serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że zarówno “Kocia muzyka”, jak i ta prawdziwa będą dostarczać wam mnóstwo radości 🙂

 

Polecam także wierszyk napisany specjalnie dla Jasia – “Psotnik Jasio” 

 

Twoje dzieci lubią heleonkowe wierszyki? Koniecznie polub naszą stronę na facebook’u by być na bieżąco i nie przegapić żadnej nowości 🙂 Będzie mi też bardzo miło, jeśli udostępnisz posty o wierszykach znajomym 🙂

 

“Była sobie dziewczynka” – Łukasz Majewski, Piotr Dobry

 

Uwielbiam książki dedykowane dziewczynkom. Są nieocenioną pomocą w procesie wychowywania córki na mądrą, świadomą swojej wewnętrznej siły i zwyczajnie szczęśliwą kobietę. To nic, że Hela ma dopiero półtora roku – ja zbieram literaturę już teraz i sama skrupulatnie zaznajamiam się z nią, by być jak najlepiej przygotowaną mamą młodej kobietki. Gdy tylko zobaczyłam książkę “Była sobie dziewczynka” od razu wiedziałam, że to pozycja, którą absolutnie MUSZĘ mieć. A raczej Helka musi… I szczęśliwie udało mi się ją wygrać w pewnym konkursie.

 

Była sobie dziewczynka…

 

Dawno, dawno temu były sobie dziewczynki… Mieszkały w jaskiniach, lepiankach, drewnianych chatkach, domkach z kamienia. Ich niezbyt beztroskie, wypełnione ciężką pracą dzieciństwo trwało krótko, najczęściej brutalnie zakańczane wydaniem za mąż i prędkim rodzeniem dzieci. I choć od urodzenia dziewczynki miewały “pod górkę” i rzadko mogły decydować o swoim życiu, to tak jak współczesne dzieci uwielbiały się bawić i miały marzenia.

 

 

Autorzy książki “Była sobie dziewczynka” – duet Łukasz Majewski i Piotr Dobry – zabierają czytelnika w niezwykłą podróż – od epoki jaskiniowej, poprzez Mezopotamię, starożytny Egipt, Grecję, Chiny, epokę Wikingów, czy średniowieczną Europę, aż do czasów współczesnych. Po drodze poznajemy historie zwyczajnych dziewczynek, które żyły w przeszłości w różnych miejscach świata. Nie są to jednak historie z happy endem, nie ma tutaj bajkowych zakończeń. Historie są dokładnie takie, jakie bywało życie dziewczynek – bez owijania w bawełnę. Dawniej los nie oszczędzał dziewcząt, które od dzieciństwa musiały ciężko pracować, poddawać się surowym nakazom rodziców, być skromne i potulne.

 

 

Lektura pełna emocji

 

Co czuje czytelnik podczas lektury? Przede wszystkim współczucie do dziewczynek, które zostały tak niesprawiedliwie potraktowane przez los. Dziś dzieci otaczane są ochronną bańką przez rodziców, dzieciństwo jest długie i najczęściej beztroskie, co stanowi ogromny kontrast do historii zawartych w książce – u młodego czytelnika zaskoczenie może mieszać się z wdzięcznością. Zestaw 26 opowieści wręcz krzyczy: “Dziewczynko, masz wybór, masz możliwości! Miej więc odwagę i nie zmarnuj ich!”. Jednak mimo tego poważnego przekazu lektura jest zadziwiająco lekka – czyta się ją szybko i przyjemnie. W tekście zawarto wiele ciekawostek – charakterystyczne dla danego regionu imiona, zabawy, zwyczaje, przesądy.

 

 

Na uwagę zasługują również specyficzne ilustracje Łukasza Majewskiego – mocno geometryczne i pełne abstrakcji, dające się interpretować na wiele sposobów. Zdecydowanie nadają charakter całej książce. Kolory są stonowane i raczej ciemne – pasują do realistycznej i poważnej treści. Nie ma mowy o przypadkach – zarówno tekst jak i obrazki idealnie współgrają.

 

Podsumowując – “Była sobie dziewczynka” to lektura z olbrzymim potencjałem, z którą powinny zapoznać się wszystkie dzieci – samodzielnie w wieku wczesnoszkolnym, lub nawet wcześniej, z pomocą rodziców. Także dla chłopca ta książka może okazać się niesamowicie ciekawa i bardzo wartościowa. Poznając losy dziewczynek dzieciom łatwiej przyjdzie docenienie tego, w jakich czasach i miejscu przyszło im się urodzić i ile miały przy tym szczęścia.

 

 

“Była sobie dziewczynka”
Autor: Piotr Dobry, Łukasz Majewski
Wydawnictwo: Tadam
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 56
Oprawa: twarda
ISBN: 9788394989019

 

 

Inna książka idealna dla dziewczynek – “Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”

 

 

 

“Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” Elena Favilli, Francesca Cavallo

 

“Kobieto, Hela ma dopiero rok, po co jej kolejna książka, którą przeczyta za ładnych kilka lat?”. Mniej więcej tak za każdym razem mój mąż stara się mnie odwieść od zakupu kolejnej typowo “dziewczyńskiej” lektury. Bezskutecznie. Jestem zbyt uparta. I za bardzo kocham książki. Jak oprzeć się kolejnej perełce, skoro rynek wydawniczy co chwilę kusi nowymi cudeńkami? Teraz to ja nacieszę się kupionymi książkami, przeczytam je od deski do deski i doskonale się z nimi zapoznam, a wkrótce skorzysta z nich Helenka. I tym sposobem “dziewczyńska” półeczka w dziecięcej biblioteczce zaczęła rozrastać się do niebotycznych rozmiarów… Dziś chcę wam pokazać pewien egzemplarz, który szczególnie przypadł mi do serducha.

 

“Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”

 

“Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” stworzone przez Elenę Favilli i Franceskę Cavallo to według mnie obowiązkowa pozycja na półce każdej dorastającej dziewczynki. Jest to zbiór 100 historii kobiet z całego świata (w tym kilku Polek!), które mimo wielu przeciwności losu, takich jak nierówne traktowanie kobiet, sytuacja polityczna, lub choćby bieda stały się wielkie. Wielkie, bo dzięki sile swych charakterów stały się rozpoznawalne i podziwiane. Wielkie, bo dokonały fantastycznych czynów i wielkich odkryć. Wielkie, bo zdobyły szczyt swych marzeń. Uważam, że nic tak nie zainspiruje młodej kobietki do podążania za swoimi pragnieniami jak dobry przykład, że się da. A raczej okrągła setka przykładów uzupełniona okrągłą setką pięknych, kolorowych portretów i cytatów.

 

 

Kobiety z krwi i kości

 

100 opisanych w książce postaci to mieszanina najróżniejszych kobiet z całego świata. Znajdują się tutaj władczynie (tak różne, jak Elżbieta I i Nanny z ludu Maronów), piosenkarki i instrumentalistki (Joan Jett, Miriam Makeba, Nina Simone), pisarki (siostry Bronte, Jane Austen), lekarki (Matilde Montoya, Maria Montessori), malarki (Frida Kahlo), tancerki, sportsmenki, agentki, a także wiele uczonych i wynalazczyń. Opisane w książce Polki to Irena Sendlerowa, Maria Skłodowska-Curie i Tamara Łempicka, co podczas lektury okazało się bardzo miłym akcentem. Także wśród 60 ilustratorek tworzących portrety do “Opowieści…” znalazła się Polka – Zosia Dzierżawska, która pięknie namalowała Irenę Sendlerową i astronomkę Jill Tarter.

 

 

 

Doskonały prezent dla każdej dziewczynki

 

Wspominałam już, że według mnie KAŻDA dziewczynka powinna mieć “Opowieści na dobranoc…” w swojej biblioteczce. Teraz dodam, że ta lektura idealnie nadaje się na prezent: na urodziny, imieniny, święta, nieważne. Nasza Helenka dostała ją na roczek (choć mąż pukał się w czoło). Na początku książki znajduje się specjalne miejsce na imię właścicielki, a także być może króciutką dedykację od obdarowującego. Na samym końcu czeka niespodzianka – pozostawiona jest tam specjalna przestrzeń na historię numer 101. “Napisz swoją historię”. “Narysuj swój portret”. Która panna nie marzy, by zostać bohaterką książki, hm? No, która? Wystarczy dokończyć zdanie: “Pewnego razu … “

 

 

Opowieści na dobranoc… dla BUNTOWNIKÓW ?

 

Do tej pory podczas pisania recenzji cały czas wspominałam dziewczynki. A co z chłopakami? Czy dla nich ta lektura to jakiś owoc zakazany? Wręcz przeciwnie! To doskonały materiał do walki ze stereotypami. Wspólne czytanie z synem “Opowieści na dobranoc…” może stać się zalążkiem wielu wartościowych dyskusji o prawach kobiet i szacunku do nich. Prawdę mówiąc jednym z argumentów, które przedstawiałam mężowi tłumacząc potrzebę kupienia tej książki była chęć czytania jej Leosiowi. Bo przecież jego również mogą zainspirować te wspaniałe kobiety.

 

 

 

 

A wy macie swoje ulubione “dziewczyńskie” lektury? Już wkrótce podzielę się z wami kolejnymi wspaniałymi lekturami, które mnie zachwyciły, a tymczasem chętnie poznam wasze typy 🙂 

 

 

“Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”
Autor:  Elena Favilli, Francesca Cavallo
Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 232
Oprawa: twarda
ISBN: 9788380572010

 

Close