“Bartuś i ciastolina” – wiersz

Do sprzątnięcia… ciastolina!
Bartusiowi rzednie mina.
Ależ tu jest wszędzie brudno,
będzie się sprzątało trudno…
Może się pozbiera sama?
Kręci na to głową mama
i powiada “Do roboty!
Oj, bo będziesz miał kłopoty!
Więc się Bartek zbiera w sobie,
chwilę się po głowie skrobie
i przygląda się podłodze –
to go przeraziło srodze!
Ciastolina leży wszędzie,
oj, zbieranie ciężkie będzie.
Jest wduszona w wykładzinę!
Bartuś z żalu łyka ślinę,
bierze szczotkę i szoruje,
dywan pięknie wyczesuje,
wszystkie okruszyny sprząta,
no, już jakoś tu wygląda!
Jak tu czysto!” – mama woła.
Jest porządek – jest wesoła.

 

 

(wiersz w nieco zmienionej formie był wykorzystany przeze mnie w facebook’owym konkursie bonami.pl)

Polecamy również wiersz “Strojnisia“, dajcie znać w komentarzach, co sądzą wasze dzieciaki!

“Strojnisia” – wiersz

Nie ma na świecie strojniejszej panienki
od pewnej niebieskookiej Helenki.
Jej szafa jest pełna wzorzystych sukienek,
bluzeczek w grochy, pasiastych spodenek…
W szufladce ma broszki, korale, spineczki,
a w drugiej na szyję prześliczne chusteczki.

 

Choć co dzień rano rozpacza mama,
Helenka ubranko wybierać chce sama.
Stoi przed szafą długie minuty,
przebiera na półkach, przestawia buty,
z poważną minką się drapie po głowie,
ciekawe, co zaraz panienka powie.

 

„Nie mam co włożyć! Nic mi nie leży!
Mama swym biednym uszom nie wierzy.
Chwyta sukienkę raz ledwie mierzoną,
na półce równiutko w kosteczkę złożoną
i mówi nieśmiało: „Dziś wybierz tę…”.
O! Nowiuteńka! Bardzo ją chcę!

 

A wasze córeczki to również strojnisie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy wiersz podobał się dzieciom.

 

Polecamy również wierszyk “Bartuś i ciastolina“.

 

 

Dobranoc! Jak przeczytać bajkę usypiankę, by zadziałała?

Co jakiś czas wśród heleonkowych opowiadań będzie się pojawiać coś specjalnego. Bajki usypianki, bo to o nich mowa, służą do tego, by pomóc rozbrykanemu dziecku wyciszyć się przed snem i łatwiej zasnąć. 

 

dziecko sen zasypianie bajka czytanie

 

Podczas tworzenia usypianek stosuję kilka ważnych zasad. Przede wszystkim nie mogą to być historie bardzo angażujące emocjonalnie, by nie prowokować dziecka do takich przemyśleń, które mogą je później trapić i utrudniać lub zaburzać sen. Temat opowiadania jest zazwyczaj dobrze znany dziecku, po to, żeby na początku przykuć jego uwagę i zachęcić do słuchania. Ten, kto oczekuje po usypiance wartkiej akcji z wieloma nagłymi zwrotami z pewnością się rozczaruje – usypiająca bajeczka powinna być monotonna, nieco wręcz “rozwleczona” w czasie, z wieloma wyliczeniami powodującymi, że rytm opowieści wydaje się jakby kołyszący. Co jakiś czas staram się też wpleść w historię “słowo-klucz”, nawiązujące do zmęczenia, relaksu czy w końcu samego snu.

 

 

By bajka usypiająca przyniosła pożądany efekt, najpierw zadbaj o odpowiedni nastrój. Twoje dziecko powinno być wykąpane, ubrane w piżamkę i ułożone wygodnie w swoim łóżeczku. Warto zadbać o detale – podać szkrabowi ulubioną przytulankę lub kocyk, otulić go kołderką i przygasić światło w pokoju. Jeśli malec jest przyzwyczajony do pewnych wieczornych rytuałów, koniecznie dopiluj ich realizacji przed czytaniem usypianki. Poczucie bezpieczeństwa to podstawa łatwego zasypiania i zdrowego snu dziecka.

 

Gdy już wszystkie rytuały zostaną dopełnione, możesz przystąpić do czytania bajeczki. Żeby usypianka skutecznie zadziałała, spróbuj to zrobić w pewien specyficzny sposób. Początek bajki może być czytany normalnym tonem, jednak z każdym kolejnym zdaniem głos powinien się zniżać, zwalniać i stawać się coraz bardziej monotonny i kołyszący. Pod koniec świetnie sprawdzi się czytanie szeptem. Jeśli opowiadanie okazuje się zbyt krótkie, wtedy na etapie rozwinięcia możesz je dowolnie przedłużać – wystarczy odrobina wyobraźni i dopasowanie się do tematu bajki.

 

Przykładową usypiankę mojego autorstwa możesz przeczytać tutaj – “Igor i jabłuszka”. Życzę wielu relaksujących chwil i przyjemnego usypiania!

 

Dobranoc !

 

P.S. Przy okazji chciałabym też wspomnieć o pewnym miejscu, z którego (nie ukrywam) czerpię inspirację i wiedzę o tym, jak właściwie pisać bajki usypiające. Bajki-zasypianki, bo to o nich mowa, to takie miejsce w sieci, w którym pewien tata dzieli się z czytelnikami utworami pisanymi dla własnych dzieci. Warto zapoznać się z twórczością autora, bo na prawdę działa cuda, co potwierdza wielu zadowolonych rodziców!

 

“Igor i jabłuszka” – bajka usypianka

Pewnego słonecznego popołudnia Igor odpoczywał w sadzie za swym domem, w cieniu największej i najbardziej rozłożystej jabłoni. Był sam środek lata i wszystkim bardzo doskwierał upał. W taką pogodę nikomu nie chce się nawet kiwnąć palcem, a zjedzenie ciepłego obiadu wydaje się najtrudniejszym zadaniem na świecie. Właśnie dlatego chłopiec stanowczo odmówił jedzenia, kiedy mama wołała go na posiłek kilka godzin wcześniej. Jednak teraz, gdy wieczór zaczął zbliżać się wielkimi krokami, a upał nieco zelżał, Igorowi zaczęło burczeć w brzuchu.

słońce upał chłopiec opowiadanie bajka usypianka

 

Głodny chłopiec zobaczył tuż nad swoją głową dorodne jabłko. Pomyślał, że zjedzenie go to doskonały pomysł, jednak by je zerwać, musiał wspiąć się na wysoką jabłonkę po kilku dużych gałęziach. Nie namyślając się długo Igor zaczął wchodzić na drzewo – gałąź za gałęzią mozolnie piął się w górę. Po kilku minutach dotarł do upatrzonego owocu. Gdy już chciał zerwać jabłko, w ostatniej chwili spostrzegł wygryzioną w nim dziurkę, z której wystawał tłuściutki robak. Igor nie chciał zjadać nadgryzionego jabłuszka, dlatego rozczarowany rozpoczął wędrówkę na ziemię. Gałąź za gałęzią chłopiec schodził coraz niżej, aż w końcu był na tyle nisko, by móc bezpiecznie zeskoczyć na zieloną trawę.

 

Burczenie w brzuchu chłopczyka stawało się coraz głośniejsze i bardziej natarczywe. Igor postanowił więc poszukać idealnego jabłka na innej jabłoni. W końcu upatrzył sobie wyglądającą całkiem obiecująco zieloną papierówkę na pobliskim drzewku. Podszedł do niego i znów zaczął się wspinać. Tym razem jabłonka była niewysoka, wystarczyło więc pokonać pierwszą gałąź, chwycić się drugiej, jedną nogą stąpnąć na trzecią i już – Igor miał zielony owoc w zasięgu ręki. Gdy wreszcie trzymał go w dłoni okazało się, że jedna połówka jabłka jest brązowa i jakby zepsuta. Chłopiec posmutniał, skoczył w dół i zaczął szybkim krokiem zmierzać do domu. Skoro nie udało mu się zjeść jabłka, chciał zagłuszyć burczący brzuch choćby kawałkiem chleba z masłem.

 

 

jabłko chłopiec bajka usypianka opowiadanie

 

Kiedy Igor już prawie dotarł do domu, jego wzrok przykuła ostatnia jabłoń. Chociaż gałęzie miała rzadkie, a liście małe i mizerne, to na samym jej czubku rosło idealne jabłuszko – czerwone, okrąglutkie jak balonik i bez najmniejszej nawet skazy. Chociaż Igor był już nieco zmęczony, to nie potrafił sobie odmówić takiego przysmaku. Tym razem wspinaczka szła mu wolniej. Pierwsza gałąź, druga gałąź. Na trzeciej chłopiec chwilkę odpoczął. Czwarta gałąź, piąta… W końcu dotarł do celu. Był tak wygłodniały, że zaczął chrupać jabłko jeszcze na drzewie, siedząc wygodnie na gałęzi. Owoc rzeczywiście był idealny – słodki i soczysty. Gdy został po nim już tylko ogryzek, zadowolony Igor zszedł z jabłoni i przysiadł na trawie. Chodzenie po drzewach kompletnie go wyczerpało i padał z nóg, a jego powieki zrobiły się ciężkie i jakby klejące. Oparty o pień drzewa chłopiec nawet nie zauważył, kiedy zasnął. Można się tylko domyślać, że śnił o smacznych jabłuszkach z przydomowego sadu, bo lekko uśmiechał się przez sen i cichutko pochrapywał.

 

 

jabłko chłopiec opowiadanie bajka usypianka

 

P.S. Tutaj znajdziesz poradnik, jak skutecznie używać heleonkowych usypianek.

“Elmer. Kolorowe Przygody” David McKee

Recenzja książki Elmer Kolorowe Przygody David McKee

 

Tak się składa, że ulubiony bohater książkowy Leosia to pewien sympatyczny słoń o imieniu Elmer. I nie jest to słoń zwyczajny – jego skóra zamiast koloru słoniowego, cała pokryta jest kolorową kratką. Nie mogę więc zacząć swojej przygody z recenzowaniem od żadnej innej książki, niż od zbioru opowiadań Davida McKee “Elmer. Kolorowe Przygody”. Jest to książka przepełniona humorem i optymizmem, w której każda historia kończy się nienachalnym morałem.

 

Elmer recenzja książki

 

W tej niezwykle kolorowej lekturze znajdują się aż cztery pełne optymizmu opowiadania. Pierwsze z nich to “Elmer i Super El”, w którym Elmer chce pomóc słoniowemu superbohaterowi, mającemu problemy z… kostiumem. Musi się przy tym nieźle nagimnastykować, by odwrócić uwagę reszty mieszkańców dżungli.

 

“Elmer i Wielki Ptak” to historia, w której słoń w kratkę udowadnia, że nawet najtrudniejsze sytuacje są do rozwiązania dzięki odrobinie współpracy.  Małe ptaszki są sparaliżowane strachem – przez wielkiego ptaka muszą kryć się w jaskini. Jednak Elmer wpada na pomysł, jak pozbyć się prześladowcy.

 

W opowiadaniu “Elmer i Słonięty Mikołaj” słoń w kratkę wciela się w mikołajowego pomocnika i udowadnia młodym słonikom, że Słonięty Mikołaj na prawdę istnieje i że czasami warto mu trochę pomóc.

 

“Elmer i Melodia” to opowieść o pewnej melodii, która utknęła w głowach wielu mieszkańców dżungli. Zmęczone muzyką zwierzęta proszą o pomoc Elmera, który jak zwykle znajduje doskonałe rozwiązanie problemu.

 

Elmer recenzja książki

 

Czteroletni Leonek najbardziej docenia w Elmerze ilustracje  – wielkoformatowe, pełne kolorów i szczegółowe, wprowadzające w bajkowy nastrój. Już samo śledzenie losów zwierząt na obrazkach jest dla niego doskonałą zabawą, która potrafi zająć go na długie minuty (a nie jest wcale łatwym zadaniem utrzymanie go dłużej w miejscu).

 

Moim zdaniem kolorowe przygody Elmera są świetną propozycją już nawet dla najmłodszych przedszkolaków. Historie o pomysłowym słoniu są krótkie i napisane nieskomplikowanym językiem, który jest zrozumiały dla kilkulatków. Wspólne czytanie “Kolorowych Przygód” z nieco starszą pociechą może stać się pretekstem do wielu pouczających rozmów na temat współpracy, pomagania innym, czy przyjaźni.

 

Jeśli szukasz wartościowej i jednocześnie wesołej książki, która dostarczy wiele przyjemnych chwil twojej rodzinie, to “Elmer. Kolorowe Przygody” będą strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że tak jak ja zachwycisz się Elmerem, a twoje dzieci pokochają go równie mocno, jak kocha mój Leonek.

 

 

 

“Elmer. Kolorowe Przygody” 

Autor: David McKee

Wydawnictwo: Papilon

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 128

Oprawa: twarda

ISBN: 9788327102898

 

A może twoje dzieci już znają Elmera? Zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami na temat książki w komentarzach!