“Leosaurus Czupirex” – wiersz

Leosaurus Czupirex – to taki gad,
co gdy coś szamie, bardzo jest rad.
Jego przysmaki: słodycze wszelkie,
kiedy je widzi, oczy ma wielkie.
Znaki szczególne: grzywa w nieładzie,
czesze ją z wiekiem gad coraz rzadziej.
Kiedy się wścieka, straszliwie ryczy
(szczególnie, gdy w domu nie ma słodyczy).
W jego naturze leży “foszenie”,
ale okiełznać go może… tulenie.

 

 

(Wierszyk był pisany przez heleonkową mamę na konkurs prowadzony niedawno na dzinztomikiem.pl. Zadanie polegało na wymyśleniu i opisaniu nowego gatunku dinozaura.)

 

A wy jakie “dinozaury” macie w swoich domach? A może wasze dzieci zamieniają się czasem w inne niewiarygodne stworzenia? Mam nadzieję, że poniesie was wyobraźnia i podzielicie się ze mną swoimi pomysłami w komentarzach – oczywiście nie każę wam pisać wierszyków o dinozaurach i im podobnych, ale wszelkie opisy są mile widziane!

 

Na koniec polecam wszystkim stworom – małym i dużym – bajeczkę o innym stworzeniu: Złoślinku. Podejrzewam, że świetnie się znają! 😉  “Jak się pozbyć Złoślinka?”

“Jak się pozbyć Złoślinka?” – bajka

Pięcioletni Antoś, przez rodziców zwany żartobliwie Ancymonkiem, to prawdziwy psotnik. Wszędzie go pełno, a gdy akurat nie może pobiegać lub poskakać, staje się nerwowy.

 

Gdy pewnego marcowego dnia Antoś wrócił z przedszkola, chciał natychmiast pójść pobawić się na podwórku. Niestety – wiosenna pogoda nie rozpieszczała i wciąż było bardzo zimno, w dodatku właśnie zaczynał padać deszcz. Właśnie dlatego mama stanowczo sprzeciwiła się zabawie na świeżym powietrzu. Nie chciała, by synka znów dopadł katar.
Antosiu, wyjdziemy na podwórko jak tylko deszcz przestanie padać. Obiecuję synku, a teraz możemy razem…
Ale Antek już nie chciał słuchać o tym, co może porobić wspólnie z mamusią. Zakaz wyjścia na dwór tak go rozgniewał, że w sekundę rzucił się na podłogę i zaczął w nią uderzać zaciśniętymi piąstkami. Mama zachowała spokój. Jak wiele razy wcześniej, chciała po prostu przeczekać antosiowy atak złości. Ale gdy chłopczyk zaczął dodatkowo strasznie głośno krzyczeć, wpadła na pewien pomysł…

 

 

 

Mama otworzyła szafę, w której schowane były zabawki do piaskownicy. Po chwili wyjęła z niej niewielkie zielone wiaderko z czerwoną rączką. Podeszła z nim do Antosia, ukucnęła i…
Szybko, wyłaź z mojego synka! – zawołała mama, lekko przykładając wiaderko do buzi chłopca. Krzyk Antka zabrzmiał zabawnie, zniekształcony przez plastikowy pojemnik. Po chwili mama zakryła wiaderko dłonią, tak jakby chciała dopilnować, by nic z niego nie uciekło.
No, w końcu cię mam, Złoślinku!

Dziwne zachowanie mamy na tyle zainteresowało chłopca, że jego usta momentalnie się zamknęły i w pokoju zapanowała cisza. Antek w milczeniu obserwował, jak jego mamusia otwiera okno i wysypuje na zewnątrz zawartość wiaderka.

Wreszcie mamy cię z głowy! – zawołała.
Eee… Co ty zrobiłaś, mamusiu? – zapytał chłopiec pod nosem.
Jak to co? Właśnie przegoniłam tego wstrętnego Złoślinka! Nie mów mi, że go nie znasz Antosiu. Przecież sam chyba słyszałeś, jak potwornie krzyczał do nas z twojego brzuszka!
Oczy chłopca szeroko otworzyły się ze zdumienia. Co to za jeden, ten Złoślinek? I niby skąd on wziął się w jego brzuszku? Widząc pytający wzrok chłopczyka, mama postanowiła opowiedzieć mu o tym niemiłym stworzeniu.
Antosiu, Złoślinek to taki mały stworek, który lubi czepiać się dzieci. Ten mały łobuz wykorzystuje każdą sytuację, która ci się nie podoba, by przez nosek wślizgnąć się wprost do twojego brzucha. Chwilkę w nim siedzi, rozpychając się łapkami – to ten moment, w którym czujesz się tak, jakbyś zaraz miał wybuchnąć. I właśnie wtedy Złoślinek próbuje wyjść. Ale to nie jest wcale łatwe i dlatego tak głośno krzyczy. Ależ on potrafi narobić hałasu… A więc kiedy już dopadnie cię taki Złoślinek, nie trzeba wcale próbować go powstrzymywać. Lepiej dać mu się wykrzyczeć, a jeśli ma się wtedy przy buzi wiaderko, to można go od razu szybciutko schwytać, wygonić na dwór i po problemie!

 

 

Antoś zastanawiał się chwilę nad słowami mamy. Co za niemiłe stworzenie z tego Złoślinka… Dobrze, że mamusia dała radę go prędko przegonić, bo gdyby nie ona, nie wiadomo jak długo jeszcze trwałyby jego straszne wrzaski.
– Mamo, a czy ten Złoślinek wróci? – zapytał Antek.
Obawiam się, że tak, synku. To bardzo podstępny stworek. Kiedy już raz sobie upatrzy dziecko, lubi czasem je odwiedzać. Ale przecież teraz już znasz na niego sposób, prawda?
– Tak mamusiu, pamiętam – wiaderko. Następnym razem na pewno sam go złapię i wyniosę!
– Na pewno Antosiu, to wcale nie jest takie trudne. – Mama była bardzo zadowolona, że prędko udało się zażegnać kryzys. Rozmowa o Złoślinku okazała się bardzo wciągająca i dopiero po dłuższej chwili zauważyła, że przez chmury nieśmiało przebija się słonko.
Deszcz przestał padać, Antosiu! Teraz w końcu możesz wyjść na podwórko.

 

Chłopiec świetnie się bawił na świeżym powietrzu. Podczas gry w piłkę kilka razy rozglądał się wokół, czy gdzieś przypadkiem nie kręci się Złoślinek, ale nigdzie nie było nawet śladu po niemiłym stworku. Całe szczęście, bo Antkowi dopisywał humor i nie chciał, by to się zmieniło.

 

KONIEC

 

Jakie wrażenie zrobiła na waszych dzieciach ta krótka bajeczka? Czy Złoślinek nie wydał się im dziwnie znajomy?
Wymyśliłam Złoślinka podczas jednego z napadów złości mojego synka Leosia. Ta historyjka okazała się strzałem w dziesiątkę – odkąd Leo może sobie jakoś wyobrazić tą trudną emocję, którą jest złość, zaczął sobie nieco lepiej radzić z jej opanowywaniem. Chciałabym, by to opowiadanie pomogło również innym dzieciom. Jeśli chcecie, możecie wspólnie rozbudować opis Złoślinka – nadać mu imię, opisać szczegóły wyglądu. Wszystko zależy tylko od waszej wyobraźni. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, jakie były efekty!

 

“Bartuś i ciastolina” – wiersz

Do sprzątnięcia… ciastolina!
Bartusiowi rzednie mina.
Ależ tu jest wszędzie brudno,
będzie się sprzątało trudno…
Może się pozbiera sama?
Kręci na to głową mama
i powiada “Do roboty!
Oj, bo będziesz miał kłopoty!
Więc się Bartek zbiera w sobie,
chwilę się po głowie skrobie
i przygląda się podłodze –
to go przeraziło srodze!
Ciastolina leży wszędzie,
oj, zbieranie ciężkie będzie.
Jest wduszona w wykładzinę!
Bartuś z żalu łyka ślinę,
bierze szczotkę i szoruje,
dywan pięknie wyczesuje,
wszystkie okruszyny sprząta,
no, już jakoś tu wygląda!
Jak tu czysto!” – mama woła.
Jest porządek – jest wesoła.

 

 

(wiersz w nieco zmienionej formie był wykorzystany przeze mnie w facebook’owym konkursie bonami.pl)

Polecamy również wiersz “Strojnisia“, dajcie znać w komentarzach, co sądzą wasze dzieciaki!

“Strojnisia” – wiersz

Nie ma na świecie strojniejszej panienki
od pewnej niebieskookiej Helenki.
Jej szafa jest pełna wzorzystych sukienek,
bluzeczek w grochy, pasiastych spodenek…
W szufladce ma broszki, korale, spineczki,
a w drugiej na szyję prześliczne chusteczki.

 

Choć co dzień rano rozpacza mama,
Helenka ubranko wybierać chce sama.
Stoi przed szafą długie minuty,
przebiera na półkach, przestawia buty,
z poważną minką się drapie po głowie,
ciekawe, co zaraz panienka powie.

 

„Nie mam co włożyć! Nic mi nie leży!
Mama swym biednym uszom nie wierzy.
Chwyta sukienkę raz ledwie mierzoną,
na półce równiutko w kosteczkę złożoną
i mówi nieśmiało: „Dziś wybierz tę…”.
O! Nowiuteńka! Bardzo ją chcę!

 

A wasze córeczki to również strojnisie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy wiersz podobał się dzieciom.

 

Polecamy również wierszyk “Bartuś i ciastolina“.

 

 

Dobranoc! Jak przeczytać bajkę usypiankę, by zadziałała?

Co jakiś czas wśród heleonkowych opowiadań będzie się pojawiać coś specjalnego. Bajki usypianki, bo to o nich mowa, służą do tego, by pomóc rozbrykanemu dziecku wyciszyć się przed snem i łatwiej zasnąć. 

 

dziecko sen zasypianie bajka czytanie

 

Podczas tworzenia usypianek stosuję kilka ważnych zasad. Przede wszystkim nie mogą to być historie bardzo angażujące emocjonalnie, by nie prowokować dziecka do takich przemyśleń, które mogą je później trapić i utrudniać lub zaburzać sen. Temat opowiadania jest zazwyczaj dobrze znany dziecku, po to, żeby na początku przykuć jego uwagę i zachęcić do słuchania. Ten, kto oczekuje po usypiance wartkiej akcji z wieloma nagłymi zwrotami z pewnością się rozczaruje – usypiająca bajeczka powinna być monotonna, nieco wręcz “rozwleczona” w czasie, z wieloma wyliczeniami powodującymi, że rytm opowieści wydaje się jakby kołyszący. Co jakiś czas staram się też wpleść w historię “słowo-klucz”, nawiązujące do zmęczenia, relaksu czy w końcu samego snu.

 

 

By bajka usypiająca przyniosła pożądany efekt, najpierw zadbaj o odpowiedni nastrój. Twoje dziecko powinno być wykąpane, ubrane w piżamkę i ułożone wygodnie w swoim łóżeczku. Warto zadbać o detale – podać szkrabowi ulubioną przytulankę lub kocyk, otulić go kołderką i przygasić światło w pokoju. Jeśli malec jest przyzwyczajony do pewnych wieczornych rytuałów, koniecznie dopiluj ich realizacji przed czytaniem usypianki. Poczucie bezpieczeństwa to podstawa łatwego zasypiania i zdrowego snu dziecka.

 

Gdy już wszystkie rytuały zostaną dopełnione, możesz przystąpić do czytania bajeczki. Żeby usypianka skutecznie zadziałała, spróbuj to zrobić w pewien specyficzny sposób. Początek bajki może być czytany normalnym tonem, jednak z każdym kolejnym zdaniem głos powinien się zniżać, zwalniać i stawać się coraz bardziej monotonny i kołyszący. Pod koniec świetnie sprawdzi się czytanie szeptem. Jeśli opowiadanie okazuje się zbyt krótkie, wtedy na etapie rozwinięcia możesz je dowolnie przedłużać – wystarczy odrobina wyobraźni i dopasowanie się do tematu bajki.

 

Przykładową usypiankę mojego autorstwa możesz przeczytać tutaj – “Igor i jabłuszka”. Życzę wielu relaksujących chwil i przyjemnego usypiania!

 

Dobranoc !

 

P.S. Przy okazji chciałabym też wspomnieć o pewnym miejscu, z którego (nie ukrywam) czerpię inspirację i wiedzę o tym, jak właściwie pisać bajki usypiające. Bajki-zasypianki, bo to o nich mowa, to takie miejsce w sieci, w którym pewien tata dzieli się z czytelnikami utworami pisanymi dla własnych dzieci. Warto zapoznać się z twórczością autora, bo na prawdę działa cuda, co potwierdza wielu zadowolonych rodziców!

 

Close