“Bannik” – wiersz z serii Stworzenia Słowiańskie

Pewien bannik tuż o świcie
do łazienki przemknął skrycie.
Chce wymoczyć swoje ciało,
więc do środka wkracza śmiało,
Nie dowierza… Jego wanna…
W wannie siedzi jakaś panna!
Ochlapane wszystkie ściany,
wszędzie wokół pełno piany,
na dodatek głośno śpiewa…
No! Bannika krew zalewa!
Krzyczy: “cóż za dziwna to praktyka,
by nachodzić tak bannika!
Bannik złośnik zemsty szuka,
już mu pomysł w głowie stuka,
suknię kradnie, prędko hasa…
Wracaj, panno, na golasa!
Ja tu sprzątam, dbam, pucuję,
na szacunek zasługuję!

 

 

Bannik psocący podczas kąpieli – rys. Anety Wiśniewskiej

 

Dla ciekawskich – bannik, a inaczej łaziebnik był dawniej pozytywnym demonem, który opiekował się łaźniami. Był to malutki karzełek o nieproporcjonalnie wielkiej głowie i potarganych włosach. Dbał o czystość i temperaturę wody, pilnował też ubrań osoby zażywającej kąpieli. W zamian oczekiwał codziennie pozostawienia dla niego w bani choć odrobiny wody, by i on mógł się zrelaksować. Gdy w jakimś domostwie zaniedbywano zwyczaj odwdzięczania się bannikowi, potrafił spłatać nieprzyjemnego figla – powodował poślizgnięcia, chował ubrania i ręczniki, parzył zbyt gorącą wodą, a poważnie rozzłoszczony potrafił nawet utopić.

 

Poprzedni wiersz z serii “Stworzenia Słowiańskie” – “Piecuch”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *